Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Szeroki uśmiech Ayo

Treść

W krakowskim kinie "Kijów" wystąpiła wczoraj wieczorem Ayo - niemiecka piosenkarka pochodzenia nigeryjsko-romskiego.

Rozpoczęcie koncertu opóźniło się aż o 45 minut. Zniecierpliwiona publiczność raz za razem próbowała wywołać wokalistkę na scenę. Kiedy wreszcie jej się to udało, nerwowa atmosfera natychmiast prysła.

Ayo szybko nawiązała świetny kontakt z widzami. Ciemnoskóra, szczupła, wysoka, ubrana w luźną sukienkę, wysokie czarne buty i fantazyjną chustę, artystka ujęła wszystkich od razu szerokim uśmiechem i swobodnym sposobem bycia na scenie. Wraz z czterema towarzyszącymi jej muzykami wykonała zestaw utworów, z których większość pochodziła z wydanej i u nas płyty "Joyful". Ponieważ jednak, jak sama powiedziała, nie lubi "kiedy utwory na koncertach brzmią tak samo jak z płyty", znane z krążka nagrania zabrzmiały w "Kijowie" o wiele bardziej żywiołowo i swobodnie. Nie brak w nich było improwizacji, zgrabnych dialogów między instrumentalistami, a nawet wokalnego udziału publiczności. Ayo wciągnęła bowiem widzów do swoistego pojedynku na głosy - próbując przekonać się, kto głośniej zaśpiewa swoją frazę - "girls" (dziewczęta) czy "boys" (chłopcy).

Muzyka piosenkarki, balansująca między wyciszoną balladą a bujającym reggae, raz wprowadzała słuchaczy w nostalgiczną zadumę, a kiedy indziej - porywała do wspólnego klaskania i śpiewania.

Pomiędzy utworami Ayo rozmawiała z widzami, próbując prawidłowo wymówić słowo "Kraków", dowcipkowała na temat swych muzyków, żartując, iż podczas wspólnej trasy przymierzają oni jej stroje, a nawet schodziła ze sceny do publiczności, nawołując wszystkich do nieskrępowanej zabawy. Ponad osiemset osób, które szczelnie wypełniło wczoraj salę kina "Kijów", na pewno zaliczy ten koncert do niezapomnianych - bo jego bohaterce udało się ich porwać swoją muzyką tak, że wybaczyli i zapomnieli jej bezprecedensowe spóźnienie. (GZL)
"Dziennik Polski" 2007-09-12

Autor: wa