Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Na spotkanie do Warszawy

Treść

Dyrektorzy podkarpackich szpitali chcą rozmawiać jutro w Warszawie z minister zdrowia Ewą Kopacz na temat tegorocznych kontraktów. Są wprawdzie skłonni warunkowo podpisać je z Narodowym Funduszem Zdrowia na pierwsze półrocze, ale stawiają warunek: ich wartość ma być wyższa o minimum 5 procent w porównaniu do czerwca 2009 roku.
Podkarpacki oddział NFZ w Rzeszowie nie dysponuje jednak żadnymi dodatkowymi środkami na ten cel. Podczas wczorajszego spotkania w Urzędzie Marszałkowskim w Rzeszowie z udziałem przedstawicieli marszałka, wojewody i rzeszowskiego oddziału NFZ nie zapadły przełomowe decyzje. Marek Jakubowicz, rzecznik rzeszowskiego oddziału NFZ, tłumaczy, że mimo starań oddział w Rzeszowie nie otrzymał środków, które mogłyby zabezpieczyć oczekiwania szpitali. Ta decyzja leży w gestii centrali NFZ.
O pilnej potrzebie zabezpieczenia usług medycznych są przekonani dyrektorzy wszystkich szpitali powiatowych i specjalistycznych z regionu, którzy jako jedyni w Polsce nie podpisali dotąd nowych kontraktów.
Podkarpackim szpitalom na normalne funkcjonowanie brakuje ponad 200 mln złotych. Dyrektorzy proponują zakontraktowanie usług tylko na pół roku, z nadzieją na uruchomienie środków z rezerwy NFZ. Miałyby być one o pięć procent wyższe niż w połowie 2009 roku. - Chodzi o przeznaczenie większej puli środków na kontraktowanie w pierwszych sześciu miesiącach kosztem drugiego półrocza. Jest to wyjście naprzeciw deklaracjom Ministerstwa Zdrowia, które zapowiada, że w pewnej perspektywie będzie możliwość przesunięcia środków zaoszczędzonych przez resort - mówi Zbigniew Strzelczyk, przewodniczący Związku Szpitali Powiatowych na Podkarpaciu.
Również Komitet "Podkarpackiej Służby Zdrowia" nie ma zamiaru czekać z założonymi rękami. Wystosował list otwarty do prezydenta Lecha Kaczyńskiego i premiera Donalda Tuska z apelem o zachowanie konstytucyjnego prawa równego traktowania wszystkich polskich obywateli. W planach jest przygotowanie listu, który będą pisać do szefa rządu zwykli mieszkańcy Podkarpacia.
- Chcemy powiadomić premiera, że od lat w województwie podkarpackim kontrakty są poważnie nieoszacowane. Premier powinien o tym wiedzieć i temu przeciwdziałać. Nie wyciągamy ręki po coś nadzwyczajnego, ale po to, co normalne w cywilizowanym świecie - argumentuje Adam Krzysztoń, starosta łańcucki i przewodniczący Komitetu "Podkarpackiej Służby Zdrowia".
Następny ruch należy od Ministerstwa Zdrowia i centrali NFZ. Na jutro wszyscy dyrektorzy podkarpackich szpitali zostali zaproszeni przez minister Ewę Kopacz na spotkanie do Warszawy.
Mariusz Kamieniecki
Nasz Dziennik 2010-01-27 Nr 22

Autor: jc