Przejdź do treści
Przejdź do stopki

MON przedstawiło założenia programu „Tarcza Wschód”

Treść

Na wschodniej granicy Polski powstaną fortyfikacje i pola minowe. Ministerstwo Obrony Narodowej przedstawiło założenia programu „Tarcza Wschód”. Chodzi o odstraszanie potencjalnego agresora.

Rządzący zaprezentowali założenia programu „Tarcza Wschód”.

– To największa operacja umacniania wschodniej granicy Polski, wschodniej flanki NATO od 1945 roku – wskazał wicepremier, minister obrony narodowej, Władysław Kosiniak-Kamysz.

„Tarcza Wschód” ma zabezpieczyć 700 kilometrów wschodniej granicy. W ramach programu powstaną systemy monitoringu i rozpoznania. Przygraniczną przestrzeń będą chronić drony. Aby ograniczyć ewentualny atak wojsk przeciwnika, wybudowane zostaną rowy przeciwczołgowe i betonowe fortyfikacje. Marsz wojsk mają powstrzymać tworzone bagna i mokradła.

– Mamy znaczną część naszego terenu już przygotowaną przez naturę i zamierzamy to w naszym planie mocno wykorzystać – zapowiedział szef Sztabu Generalnego Wojska Polskiego, gen. Wiesław Kukuła.

Przygotowany zostanie pas przygraniczny, na którym będzie można umieścić miny.

– Fizyczne uzbrajanie pól minowych będzie miało miejsce tylko w sytuacji, gdy będziemy mieli absolutną pewność, że wojna jest nieuchronna – oświadczył gen. Wiesław Kukuła.

Problemem jest Traktat ottawski, jaki podpisała Polska, a który zabrania stosowania min. Rząd rozważa jej wypowiedzenie. Ten pomysł popiera Prawo i Sprawiedliwość.

– Miny są bardzo skutecznym sposobem zabezpieczającym z punktu widzenia linii frontu na Ukrainie – powiedział b. premier Mateusz Morawiecki.

Inwestycja ma zostać ukończona w 2028 roku, jednak rządzący pierwsze projekty przygotują za kilka tygodni, już po wyborach. Na razie to tylko obietnice – zauważył Wojciech Kozioł z portalu Defence24.

– To jest decyzja w dobrą stronę. Czekamy na to, w jaki sposób zostanie to ostatecznie zrealizowane, bo na razie to są jedynie plany – wskazał Wojciech Kozioł.

Wiceszef MON-u, Cezary Tomczyk, przyznał, że rząd nie ma środków na zapowiadane zmiany. Koszt samych materiałów to już 10 mld zł.

– Chcemy, żeby środki pochodziły z budżetu państwa, ale też w dużej mierze ze środków europejskich – poinformował wiceminister Cezary Tomczyk.

Były wiceminister spraw wewnętrznych i administracji, Maciej Wąsik, poparł inwestycje we wzmacnianie granic. Nie chce jednak prowadzenia inwestycji kosztem innych wydatków.

– Nie widzimy skąd mają być pieniądze na ten projekt, nie ma tego jeszcze w budżecie. Mam nadzieję, że nie odbędzie się to kosztem zakupu uzbrojenia – mówił Maciej Wąsik.

Polityk przypomniał, że ówczesna opozycja nie popierała budowy zapory na granicy z Białorusią. Rząd PiS budował mur, a Donald Tusk bronił agresywnych imigrantów.

– To są biedni ludzie, którzy szukają swojego miejsca na ziemi – przekonywał Donald Tusk.

Na granicy z Białorusią pojawiała się ówczesna opozycja. Politycy stając w obronie nielegalnych migrantów, utrudniali pracę Straży Granicznej. Dziś zmienili radykalnie poglądy.

– Ich podejście do bezpieczeństwa jest znane. W zależności od potrzeb politycznych kształtują swoje poglądy. (…) Jest to działanie nastawione na to, żeby przypodobać się części elektoratu – zwrócił uwagę ekspert ds. bezpieczeństwa, Sebastian Trojak.

Ekspert nie wykluczył, że po wyborach do Parlamentu Europejskiego polski rząd porzuci plany wzmacniania granicy.

TV Trwam News

źródło: radiomaryja.pl, 27 maja 2024

Autor: dj