Kilka euro za godzinę i rower
Treść
To nie są kokosy - zarobki Polaków pracujących za granicą przy zbiorach owoców i warzyw wszędzie zbliżone są do wysokości płacy minimalnej. Czasem są trochę wyższe, czasem nieco niższe - a to zależy m.in. od poczucia przyzwoitości pracodawcy.
Liczy się znajomość języka obcego - ten, kto potrafi się porozumieć z pracodawcą, zwykle zostaje szefem grupy. Jego zadaniem jest m.in. przekazywanie poleceń właściciela plantacji. Zazwyczaj szef potrafi sobie wynegocjować nieco wyższą stawkę.
Zarobki w pracy sezonowej w rolnictwie zależą też od tak kapryśnych czynników, jak pogoda, urodzaj w danym roku i od zapotrzebowania, jakie pracodawca ma na swoje towary.
Stawki minimalne w każdym kraju kształtują się inaczej. Przykładowo robotnik na brytyjskiej farmie zarabia 5,35-5,50 funta brutto za godzinę, a we Włoszech - 4,20-5 euro netto. Właściciele pewnej sortowni w okolicach Rawenny mniej doświadczonym pracownikom wypłacają 5 euro brutto za godzinę, podczas gdy osoby bardziej obyte z obowiązkami otrzymują 7 euro brutto.
Miesięczne dochody zależą od rodzaju pracy i od ilości godzin i nadgodzin. Po odliczeniu kosztów życia pracownicy sezonowi zarabiają na czysto miesięcznie od 700 do 1500 euro.
Z reguły pracodawcy oferują im zakwaterowanie, np. w budynkach socjalnych nieopodal plantacji albo w mieszkaniach w pobliskich miejscowościach. Ceny kształtowane są przez lokalny rynek. Przykładowo w Irlandii koszt kwatery waha się w granicach 40-60 euro tygodniowo, a we Włoszech wynosi 80 euro miesięcznie.
Obowiązuje zasada - na północ jeździ się po wyższe zarobki. Przykładowo w Szwecji dzienne dochody doświadczonych pracowników mogą wynosić 350-600 koron, ale wiele osób nie będzie w stanie sprostać tempu pracy akordowej. W Holandii wysoka dzienna stawka zbieracza, który doszedł do pewnej wprawy, może wynieść nawet około 60 euro.
We Francji stawki są głównie akordowe. Za dziesięć kilogramów zebranych oliwek można dostać tylko 3 euro na rękę, jest to więc praca dla bardzo wytrwałych. Za jeszcze mniejsze wynagrodzenie godzą się pracować Rumuni, na których Polacy bardzo narzekają, twierdząc, że psują rynek.
Niższe dochody na południu ma zrekompensować słońce, przepiękne widoki, zabytki i perspektywa kilku godzin spędzonych w weekend na plaży.
To kusi - są ludzie, którzy od lat wyjeżdżają na sezonowe saksy wiosną. Wracają dopiero jesienią, nierzadko po zaliczeniu zbiorów u kilku pracodawców i po winobraniu, przy którym można zarobić około 5,5 euro netto za godzinę.
W ciągu dnia robotnicy niekiedy dostają napoje. Darmowy posiłek jest rzadkością. Jeśli muszą dojeżdżać do pracy z miejsca zakwaterowania, z reguły podróżują z Polski swoimi samochodami. Czasami otrzymują na miejscu do dyspozycji auto lub rower. (N), "Dziennik Polski" 2007-06-14
Autor: ea