Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Do lekarza przychodzi pacjent, nie "klient"

Treść

Czy w Polsce łatwo być lekarzem respektującym prawo naturalne i chrześcijański system wartości? Lekarka otrzymała na praktycznym egzaminie z położnictwa i ginekologii polecenie wykonania ubezpłodnienia. Kiedy odmówiła, egzamin zdała, bo była bardzo dobrze przygotowana, ale niezgodnie z prawem profesor wpisał jej w kartę, że nie może ubiegać się w przyszłości o tę specjalizację - to jeden z bulwersujących przykładów podawanych przez samych lekarzy. O postawie pracowników służby zdrowia wobec wyzwań bioetycznych, zmianach w relacji między lekarzem i pacjentem, o tym, w jaki sposób technologia wpływa na medycynę, rozmawiali na konferencji zorganizowanej przez Centrum Myśli Jana Pawła II w Warszawie lekarze, prawnicy i filozofowie.
Lekarze, którzy w swojej służbie chorym kierują się prawem naturalnym i chrześcijańskim systemem wartości, bywają narażeni na dyskryminację w środowisku zawodowym. - Łamie się takim lekarzom kariery zawodowe. Co gorsza, pacjenci, którzy mają takie poglądy jak ci lekarze, są w coraz większym stopniu pozbawieni możliwości uzyskania porady. Dyktatura relatywizmu i nowa globalna etyka rozpowszechnia się także w medycynie - uważa prof. Bogdan Chazan, ginekolog, dyrektor Szpitala im. Świętej Rodziny w Warszawie. Jego zdaniem, zjawisko to w szczególny sposób dotyczy położnictwa i ginekologii, gdzie w praktyce znajdują swoje odzwierciedlenie "zasady poszanowania życia człowieka od poczęcia do naturalnej śmierci, a gdzie wprowadza się inną, przeciwstawną zasadę: 'mój brzuch, moja własność'". - Dziś te dwie zasady współzawodniczą ze sobą, wręcz walczą - podkreślił prof. Chazan.
Jeszcze do niedawna klauzula sumienia, która pozwala na to, by lekarz, pielęgniarka, położna czy farmaceuta mogli odmówić uczestniczenia w sprzecznej z ich systemem wartości procedurze, była powszechnie respektowana w krajach cywilizacji Zachodu. Dziś coraz częściej pracownicy służby zdrowia alarmują, że jest łamana. - Na przykład lekarka otrzymała na praktycznym egzaminie z położnictwa i ginekologii polecenie wykonania ubezpłodnienia. Kiedy odmówiła, egzamin zdała, bo była bardzo dobrze przygotowana, ale niezgodnie z prawem profesor wpisał jej w kartę, że nie może ubiegać się w przyszłości o tę specjalizację - powiedział prof. Bogdan Chazan. Podał też inny przykład: miesiąc temu komisja powołana przy jednym z instytutów naukowo-badawczych orzekła, że praca habilitacyjna, która dotyczyła tematu relacja lekarz-pacjent, nie może być wszczęta, ponieważ problematyka pracy dotyczy raczej psychologii, a nie medycyny. - A przecież relacja lekarz-pacjent jest istotą medycyny - zauważył prof. Chazan.
A problem ten i lekarze, i pacjenci coraz lepiej znają z praktyki. Uczestnicy konferencji podkreślali, że nie można dopuścić do takiej sytuacji, kiedy lekarz będzie tylko wykonywał zlecenie pacjenta, bo wtedy miałby miejsce układ lekarz-klient. - Lekarz nie jest osobą do wynajęcia, do wykonania każdej roboty. Nie jest zobowiązany do wykonania aborcji tylko dlatego, że matka jest przekonana, że donoszenie ciąży i urodzenie pogorszy jej stan wzroku. Medycyna nie jest neutralna moralnie. Lekarz jak każdy człowiek ma prawo do posiadania własnego systemu wartości i do mówienia o nim. Obecnie to prawo jest zagrożone - stwierdził prof. Chazan.
Czym jest dobro chorego? Jak ustrzec się przed wyrządzeniem mu krzywdy? - pytała dr Wiesława Dec, specjalista anestezjologii i intensywnej terapii, przewodnicząca Komisji Etyki Dolnośląskiej Rady Lekarskiej we Wrocławiu. - Lekarze codziennie muszą sobie na te pytania odpowiadać podczas swej pracy. Rozwój nauk medycznych z jednej strony rozszerzył nam możliwości czynienia dobra, ale z drugiej strony rozszerzył także możliwość krzywdy - podkreśliła dr Dec.
W swoim wystąpieniu skoncentrowała się na ostatnim etapie życia człowieka. - Ludzie są przeświadczeni, że lekarze mogą zapewnić im długie życie bez chorób i cierpienia. Takie oczekiwania społeczne doprowadziły niektórych lekarzy do traktowania śmierci jako porażki zawodowej. Medycyna zaczęła walczyć, jej ideałem stał się świat bez chorób i śmierci, z pola widzenia ma zniknąć człowiek cierpiący - powiedziała dr Dec. Dodała, iż w rezultacie częściej pojawiają się zachowania niezgodne z zasadami etyki lekarskiej. - Do głosu dochodzą ambicje zawodowe, a pacjent staje się tylko przypadkiem, okazją do wykazania się dla lekarza - zauważyła dr Wiesława Dec.
O bioetycznych problemach współczesności mówił Frantisek Drozd, filozof, doktorant na Wydziale Pedagogicznym Katolickiego Uniwersytetu w Rużomberku na Słowacji. - Praktycznie każdego dnia jesteśmy konfrontowani z kulturą życia i śmierci, dziś już od najmłodszych lat wpajana jest dzieciom pogarda dla życia w postaci zabawek, gier z symbolami śmierci, reklamy - zauważył.
Widać to także na poziomie języka. - W licznych krajach, szczególnie pod wpływem formowania opinii publicznej, np. na zabójstwo dziecka poczętego mówi się "przerwanie ciąży" - jakby chodziło o pracę, którą wprawdzie rozpoczęliśmy, ale ktoś lub coś nam przeszkodziło - zauważył dr Drozd. Dodał, że o życiu lub śmierci człowieka narodzonego i nienarodzonego nie można demokratyczną większością głosów zdecydować w parlamencie. Żaden system polityczny nie może sobie uzurpować tego prawa.
Izabela Borańska
"Nasz Dziennik" 2009-05-05

Autor: wa